Autor: mgr farm. Dominik Bartyński
Mówi się, że giełda „choruje na dwubiegunówkę” — raz euforia, raz depresja. To zbyt daleko idące uproszczenie. W prawdziwej ChAD źródłem zmian nastroju są procesy endogenne — wewnętrzna neurochemia mózgu. Tymczasem rynkowe „manie” i „depresje” są reaktywne. To emocjonalna odpowiedź na bodźce zewnętrzne: wykresy, newsy, działania innych graczy.
W świecie dużej zmienności emocje inwestorów przypominają sinusoidę neurochemiczną.
Hossa: dopamina, euforia, przekonanie o nieomylności.
Bessa: kortyzol, lęk, bezsenność, apatia.
To nie przypadek, że wielu spekulantów uzależnia się nie od pieniędzy, ale od samej zmienności. Układ dopaminowy reaguje na nieprzewidywalność — dokładnie jak w hazardzie.
Zjawisko to nazwałem Rynkową Chwiejnością Afektywną (Market-Induced Affective Lability, MIAL) – stanem emocjonalnej niestabilności wynikającej z długotrwałej ekspozycji na bodźce rynkowe o wysokiej zmienności.
Afektywna dynamika rynku kapitałowego: między dopaminą a kortyzolem. W poszukiwaniu nowej definicji rynkowych emocji
Często spotykam się z porównaniem zachowań graczy rynkowych, szczególnie w okresach dużej niestabilności (wolatywności), do choroby afektywnej dwubiegunowej (ChAD). Na pierwszy rzut oka ta analogia wydaje się trafna. Euforyczne, często irracjonalne podejmowanie nadmiernego ryzyka i zbiorowy optymizm w czasie hossy do złudzenia przypominają stan manii lub hipomanii. Z kolei paniczna wyprzedaż, głęboki pesymizm i rynkowa apatia podczas bessy wyglądają jak książkowy obraz epizodu depresyjnego.
Po krótkim zastanowieniu, zauważyłem jednak fundamentalny problem merytoryczny z tym popularnym porównaniem. Cała trudność leży w źródle, czyli etiologii, tych stanów.
Kliniczne zaburzenia afektywne, takie jak ChAD czy blisko spokrewniona z nią cyklotymia, są z definicji zaburzeniami endogennymi. Oznacza to, że mają przede wszystkim podłoże biologiczne, organiczne – wynikają z wewnętrznych, często uwarunkowanych genetycznie, procesów neurochemicznych w mózgu. Stany manii, hipomanii czy depresji są generowane wewnętrznie. Oczywiście, stresujące wydarzenie zewnętrzne (jak utrata pracy czy właśnie krach na giełdzie) może być wyzwalaczem (triggerem) epizodu u osoby już chorej, ale nie jest jego pierwotną przyczyną. Choroba istnieje niezależnie od otoczenia.
Tymczasem rynkowe „manie” i „depresje” są niemal w całości zjawiskiem egzogennym, czyli reaktywnym. Są one bezpośrednią odpowiedzią zbiorowej świadomości inwestorów na konkretne bodźce zewnętrzne. Nastroje te są napędzane przez napływające dane ekonomiczne, wyniki spółek, doniesienia polityczne, zmiany stóp procentowych, a przede wszystkim – przez działania innych uczestników rynku (tzw. psychologia tłumu i zachowania stadne). Rynkowy optymizm czy pesymizm nie biorą się znikąd; są lustrzanym odbiciem dynamicznie zmieniającego się otoczenia i jego percepcji.
W związku z tym, że ta nośna metafora ChAD jest merytorycznie nieprecyzyjna i pomija kluczowy aspekt reaktywności rynku, podjąłem na ten temat dyskusję. Moim celem było znalezienie określenia, które znacznie lepiej oddaje naturę tych zbiorowych, rynkowych wahań nastrojów. Wypracowałem nowy termin, z którego jestem zadowolony. Uważam, że znacznie precyzyjniej opisuje on zjawisko, z którym mamy do czynienia, i z przyjemnością go zaprezentuję w dalszej części tekstu.
Rynkowa chwiejność – emocjonalna neurobiologia graczy
W świecie walorów wolatywnych, gdzie zmienność sięga kilkudziesięciu procent dziennie, emocje uczestników rynku przypominają sinusoidę. Dni euforii, gdy portfel rośnie o kilkadziesiąt procent, przeplatają się z nocami paniki i bezsenności, gdy rynek się załamuje. Mechanizmy neurobiologiczne zaangażowane w te reakcje są oczywiście podobne do tych obserwowanych w uzależnieniach behawioralnych — a jednocześnie wykazują pewne analogie do zaburzeń afektywnych, takich jak cyklotymia czy choroba afektywna dwubiegunowa.
Różnice między zaburzeniem afektywnym a „emocjonalną cyklicznością rynkową”
W chorobie afektywnej dwubiegunowej wahania nastroju są endogenne – wynikają z wewnętrznej deregulacji neuroprzekaźnictwa (dopamina, serotonina, noradrenalina), niezależnie od czynników zewnętrznych. W cyklotymii te zmiany są łagodniejsze, ale również nie zależą od bieżących wydarzeń.
Natomiast u aktywnych uczestników rynku obserwujemy reaktywny i warunkowany kontekstowo cykl emocjonalny. Zmienność rynku działa jak bodziec warunkujący – gwałtowne wzrosty aktywują układ nagrody (dopaminergiczny szlak mezolimbiczny), a spadki pobudzają oś HPA, zwiększając wydzielanie kortyzolu i adrenaliny. W efekcie powstaje dynamiczna pętla emocjonalno-biochemiczna, w której rynkowe wykresy stają się neurochemicznym wahadłem nastroju.
Neurobiologiczny mechanizm sprzężenia rynkowego
1. Faza euforyczna („bull run”)
• Wzrost dopaminy, aktywacja jądra półleżącego.
• Uczucie mocy, pewności siebie, błędne przekonanie o kontroli sytuacji.
• Często pojawia się bezsenność, gonitwa myśli, impulsywność — przypominająca hipomanię.
2. Faza depresyjno-lękowa („bear market”)
• Spadek dopaminy i serotoniny, przewlekły stres i podwyższony kortyzol.
• Uczucie beznadziei, spadek motywacji, retraumatyzacja strat.
• Często pojawia się apatia i unikanie kontaktu społecznego.
Uzależnienie od zmienności
Wielu spekulantów nie uzależnia się od pieniędzy, lecz od stanu pobudzenia, jaki generuje rynek. To tzw. addiction to volatility – uzależnienie od zmienności. Analogicznie jak w hazardzie, bodźcem wzmacniającym nie jest nagroda sama w sobie, lecz nieprzewidywalność jej pojawienia się (tzw. variable reward schedule).
Układ dopaminowy uczy się reagować nie na wynik, lecz na samą niepewność. To sprawia, że nawet okresy strat mogą paradoksalnie podtrzymywać uzależnienie – dopóki emocjonalna intensywność bodźców pozostaje wysoka.
Propozycja definicji
Rynkowa chwiejność afektywna (Market-Induced Affective Lability, MIAL) – stan przewlekłej emocjonalnej niestabilności wynikającej z nadmiernej ekspozycji na bodźce rynkowe o wysokiej zmienności, prowadzący do dopaminowo-kortyzolowej deregulacji nastroju i postaw spekulacyjnych.
